piątek, 5 grudnia 2014

Nieznajomy znajomy.

Wiecie co jest smutne ? To że wasza własna matka was nie zna. Słyszeć z jej ust słowa krytyki, porównań i kompletnego przeciwieństwa twoich myśli. Zabawne jest to że kiedy ja się martwię że nie zdam matury, ona krzyczy "jak ty niby maturę chcesz zdać ?. Kiedy ja kuje matmę  5 godzin ona krzyczy"ty się nigdy nie uczysz, wszystko masz w dupie!" Kiedy ja  myślę że jestem gorsza od wszystkich ona krzyczy "każdy daje sobie radę tylko nie ty! Z innymi dziećmi rodzice nie mają  tylu problemów !" Co teraz czuję ?
Na przemian złość, smutek i pustkę. Tak bardzo znów  potrzebuję bólu że aż mnie to przeraża. Bardziej potrzebuje jednak pustki w głowie, a nie ciągle powracających przykrych słów, własnego minusowego ego i tego  cichutkiego głosiku w głowie "tnij, skocz, będzie fajnie".





środa, 3 grudnia 2014

Zmęczona chodzeniem, spaniem, oddychaniem, życiem.

Z dnia na dzień co raz bardziej nie mogę patrzeć w lustro.
Z dnia na dzień co raz bardziej nienawidzę swoje ciało.
Za dnia w Twoich ramionach, by w nocy śnić o dawnych i wymyślonych miłostkach.
Za dnia  z nauką, by w nocy być z łzami bezsilności.
W szkole z uśmiechem, w domu z pustym wzrokiem.
Miliony myśli, o Tobie, o snach, a szkole, o nauce, o sobie... o śmierci ?

Nieważne. Koniec. Teraz. Zaraz. Już ?





"Strzelają, a pociski przelatują przeze mnie. Czuję ból, widzę krew ale nie umieram. Noże, pięści, bitwa, walka. Chwytam mocno ostrze w dłonie gotowa by zabić, gotowa by przeżyć, by tylko cię spotkać. Ciach. Podcięte gardło, ręce drżą lecz serce nawet nie drgnęło. Idę dalej ,chowamy się po   zakamarkach marokańskich hoteli. Słysze obce głosy, macham ostrzegawczo ręką by stanęli, sama wyskakuje  za rogu i szybkim ruchem wbijam nóż po samą rękojeść w szyje jakiegoś.. Marokańczyka? Krew bryzga mi po twarzy, nie czekając jednak wyrywam  mu szybko  broń z ręki i  podaje moim kompanom. Ostrze wycieram o brzeg spodni i ruszamy dalej. Na trafiamy na oddział nie przyjaciół. Reszcie daje znać by ukryli się sama wychodzę na przeciw. Strzelam  z wcześniej zdobytej broni póki nie kończą się naboje, potem  mogę już tylko ciąć po nadbiegających ciałach. Otaczają mnie, wiem już że nie ucieknę. Czarne oczy w wpatrują się we mnie, jestem na celowniku  jakiś trzydziestu  strzelców. Przeżegnałam się i z zamkniętymi oczami czekam na strzały i fale bólu, kiedy jednak nic nie nadchodzi podnoszę powieki by zobaczyć Ciebie  na ich czele  z uniesioną ręką na znak "nie strzelać". Twoja zdrada boli bardziej niż  wszystkie pociski jakie przyjęło moje nieśmiertelne ciało. Uśmiechasz się do mnie. Ostatnie słowa jakie usłyszałam zanim zemdlałam brzmiały "ona należy do mnie"."





czwartek, 6 listopada 2014

Przymusowa zdrada.

"-Przepraszam.
Siedziałam u niego na kolanach, a on szeptał mi to jedno słówko w włosy, ucho, szyje, usta...
Serce waliło mi tak szybko,że myślałam że zaraz pęknie. Tym jednym słowem wymazał cztery lata milczenia. W głowie  kotłowała mi się jednak jakaś  myśl którą próbowałam przywołać ale jego dotyk bardzo mi to utrudniał.

-A co z twoim chłopakiem?
-Wystarczy jedno słowo, a będę tylko twoja."






Jestem niewolnicą nocy i snu.






sobota, 20 września 2014

Dzień dobry. Nazywam się wrak. Nie ma we mnie nic prócz paru ran.

Cześć..Tu tylko ja. Uprzedzam jestem wstawiona. Ba może pijana, pewnie zrobię tu milion  błędów których nie będzie mi się chciało poprawiać ale obiecuje że kiedyś je poprawie.. Ale dziś się czuje tak źle jak tylko może się czuć osoba która w siebie nie wierzy, która się samo okaleczała, która się nienawidzi,którą zostawiono, która była gotowa(jest) się zabić. Jestem tu dziś naga, oddarta  z  szczęścia, sztucznej maski nakładanej co dziennie, składająca się jedynie z samych blizn i z nie do gojonych ran. Nie potrafię spojrzeć sobie w oczy i wybaczyć tego jak bardzo użalam się nad sobą, jak bardzo jestem słaba. Nie umiem się podnieść ciągle tkwię w tym dole i kiedy już myślę że się podniosłam że mogę jednak coś zmienić coś w swoim życiu i życiu innych poddaje się lub ktoś skopuje mnie na sam dół poza granice.Mam dość wyobrażania sobie własnej śmierci, mam dość tego poczucia że chce umrzeć.Chce trafić w jakąś pieprzoną komedie romantyczną w której po tej  pieprzonej burzy pojawi się książę na białym koniu bo ja już sobie nie radze po prostu przegrałam z  własną wolą.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Tęsknota, z tęsknotą się przeplata i już tylko tęskno.

Tak  bardzo zmęczona. Zabawne że kiedy z chaosu wyłaniają się jakieś wnioski, postanowienia i decyzje mimo wszystko nic nie staje się łatwiejsze. Myślałam że zapominanie i godzenie się z tym że kogoś nie ma  mam już za sobą. Czynność powtarzaną do perfekcji, wydaje mi się że są jednak rzeczy których nie da się nauczyć. Miałam nadzieje że pomożesz mi zapomnieć jednak zrozumiałam że nie chce tego  nie chce zapominać, chciałabym tylko żeby on wrócił, żeby było jak dawniej. Nie potrafię jednak napisać zrobić pierwszego kroku bo co jeśli dowiem się że ty sobie radzisz beze mnie doskonale ? Ten strach przepełnia mnie całą i sama już nie wiem jak mam sobie poradzić z własnymi myślami. Nie wiem czy to jakaś kara, lekcja czy po prostu dziwne zrządzenie losu, ale wiem że nie chce tego, nie chce zapchać te uczucia czymś innym. Jakieś obłudne słówka, kłamstwa czy nawet gesty i czułości  tylko dla uciechy cielesnej nie potrzebuje ich. Potrzebuje tych uczuć kiedy trzymałeś mnie za dłoń, kiedy po kłótni po prostu się do ciebie przytulałam i nie potrzebowałam nic więcej, żadnych wyznań czy żadnej przesady cieszyłam się móc słyszeć twój głos lub chociaż móc z tobą pisać.
To nic że się skończył, jak wielu ludzi na tym świecie, rozumiem że nic nie trwa wiecznie. Wolałabym jednak aby moje relacje z ludźmi przestały się kończyć w taki sposób, że oni odchodzą a ja dalej  zastanawiam się co by było gdyby. Więc dalej będę karmić się kłamstwami,by czasem móc sobie pozwolić na chwile prawdy tak jak dzisiaj.






piątek, 1 sierpnia 2014

Utrata wartości uczuć.

Przeraża mnie burza jaką odczuwam w żołądku za każdym razem gdy otwieram oczy po kolejne ciężkiej nocy. Boje się tego co mi się śni, że to wszystko tak często jest przepełnione seksem, ale nie takim romantycznym zwykłym seksem bardziej zwierzęcym, pełnym kuszenia i igraszek, a w którym brak jakichkolwiek uczuć.
Ciosem było też to że w ciągu dwóch tygodni wczasów przyśniłeś mi się trzy razy i za każdym razem płakałam w śnie jak i budziłam się ze łzami. Pierwszy sen  zgwałciłeś mnie, drugi próbowałeś do mnie strzelić ale spudłowałeś, trzeci zwyzywałeś mnie i uderzyłeś w każdą czułą nutę. Najgorszy było jednak to że za każdym razem na koniec podchodziłeś i mnie przytulałeś przepraszałeś, ja jednak nawet po przebudzeniu nie mogłam zapomnieć. Mam ci tyle do opowiedzenia to i wiele więcej, ale ty mnie unikasz. Śmieszy mnie już fakt że skoro powiedziałam ci że mnie kręcisz i jesteś przystojny to wydaje ci się jakbym była w tobie szaleńczo zakochana. Tymczasem ja  wiem że nie interesuje mnie teraz nic więcej oprócz przyjemności, wiem że to złe, podobnie jak wiem że wiele osób może mnie nazwać dziwką. Być może sama taka się czuje, ale nie potrafię teraz nic więcej czuć, od tego pieprzonego 25 czerwca nie potrafię chcieć nic więcej. Zabawne jest to że jesteś jedynym facetem któremu potrafiłabym to powiedzieć, jedyną osobą która wiem że być może by to nawet zrozumiała, a mimo to i tak o niczym nie wiesz.




piątek, 11 lipca 2014

Pierwsza, druga...pięćdziesiąta.... nie istnieje.

Mam ochotę krzyczeć.
Krzyczeć na słońce za to że się chowa za chmurami.
Krzyczeć na  łóżko że nie potrafi mnie uśpić.
Krzyczeć na sny że nie dają odpocząć.
Krzyczeć na drogi z dziurami.
Krzyczeć na brzuch bo boli.
Krzyczeć na oczy bo przeciekają wodą.
Krzyczeć na ciebie bo ta gra tak bardzo cię bawi
Krzyczeć na siebie za to że boje się na ciebie nawet obrazić.



Chciałabym ci powiedzieć że to nie jest przyjemne, że najpierw jest ok a za chwile nie istnieje. Chciałabym ci powiedzieć, że albo traktujesz mnie  jak przyjaciółkę i tylko tak albo nie bawisz się w takie bzdurne zabawy. Czuje jak by ta znajomość od początku polegała na przekupywaniu. Myślałam że jest inaczej kiedy powiedziałeś, że możesz przyjechać kiedy tylko powiem, rozumiem jednak już że to raczej obietnica rzucona na wiatr. Najgorsze jest jednak to że nawet jakbym ci to powiedziała, ty byś wyjechał ze swoim "spierdalaj, wal się" i  strzelił focha. W końcu i tak to ja bym przepraszała i cierpiała. Nienawidzę siebie za to że jestem w stosunku do ciebie taka łatwa, wybaczam ci wszystko i przejmuje się wszystkim co mówisz. Wiem że to głupie. Chciałabym ci jednak móc powiedzieć o wszystkim, wiem jednak że nie będzie tak nigdy. Zawsze będzie ktoś inny, ktoś ważniejszy i nie ważne czy będziesz go znał miesiąc, rok lub dzień. Zawsze to nie będę ja. Mnie w końcu w tedy nawet nie ma.

czwartek, 3 lipca 2014

I jak syreny budzą mnie sny o tobie.

 To nie był dobry początek wakacji, nowy rok mieć cię z sobą w wakacje już nie. W sumie to nic moje serce jeszcze jest złamane, ale wiem że mogę zabić tą pustkę, mogę ją zapełnić.  To dziwne, bo choć cię nie kochałam, byłam gotowa oddać ci swoje ciało, choć serce zawsze było jednak gdzieś na wycofaniu jakby spodziewało się że możesz odejść. Jednak zapełniłeś jakąś jego część i nagle znikając bez uprzedzenia zabrałeś część szczęścia i uśmiechu które miałam tylko dla ciebie.  Spokojnie płakałam po tobie tylko dwie noce, nie przesypiam każdej bojąc się że znów się przyśnisz lub co gorsza zrobi to ktoś inny by rozdrapać pustkę by nie mogła się zagoić a tylko powiększyć.  Nie jest źle ciągle jestem pełna jakiejś radości i ikry, brakuje mi tylko troszkę ciepła drugiego ciała i tego przyjemnego uczucia gdy nazywałeś mnie swoją krupeczką. Wiesz pierwszy raz ktoś całował mnie tak jak ty i nazwał mnie swoją. Zabrałeś mi dwa pierwsze razy których już nigdy nie odzyskam.
 Nie żałuje, myślę że przeszłabym przez to jeszcze raz nawet jeśli miałabym dostać jeszcze mniej szczęśliwych dni niż w tedy,a  o wiele więcej łez. Chciałabym znów przez to przejść, by móc się śmiać szczerze przy tobie, jak i tylko z tobą pisząc.
 Dziękuję że pojawiłeś się w moim życiu i wniosłeś do niego wiele miłych wspomnień, które choć teraz napawają mnie ogromnym smutkiem w  przyszłości mogą wywołać u mnie  sentymentalny uśmiech.



`-A co byś powiedziała na to gdybym to ja go zastąpił. Wiesz jak mówią klin, klinem.
Patrzyła na jego roześmianą twarz przez chwile. Nigdy nie myślała jak to by było kochać kogoś innego niż ON. Leżeli tak chwilę, wśród kołyszącej się trawy, oświetlani przez gwiazdy i księżyc. Sama nie wie kiedy uniosła dłoń i pogłaskała go po policzku. Zamknęła oczy i badała jego twarz, od czoła po wydatne łuki brwiowe, płaski nos i wydatne usta. Czuła każdy skrawek jego skóry nie potrafiła jednak go sobie wyobrazić, jego zawsze przyjazna twarz zastępowała inna wykrzywiona pogardą pomieszaną z nienawiścią. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się smutno. Wpatrywał się w nią nawet kiedy ona patrzyła już tylko w niebo. Nie rozumiał tego chciał wiedzieć dlaczego to nie może być on ? Nie zdawał sobie sprawy że swoje myśli wypowiada na głos. Zrozumiał to dopiero  gdy cicho westchnęła  zakrywając dłońmi oczy.
-Zrozum to nie może być nikt inny,nie dlatego że taki mam kaprys ale że nie potrafię inaczej. Nawet gdy chcę widzieć inne oczy, to te zielone tęczówki ciągle będę pamiętać nawet jeśli są wypełnione odrazą. Jakbyś się czuł gdybym trzymała cię za rękę, przytulała się do ciebie, przedstawiał mnie swoim rodzicom, a ja myślałabym o NIM ? Nawet jeśli udało by mi się oszukać rozum i nie myśleć o NIM , serca nie oszukam i pewnego cudownego razu gdy ty byś wypełniam mnie sobą a ja w chwili uniesienia krzyknęła JEGO imię, lub targana nocnym koszmarem lub gorączką wołała JEGO nie ciebie. Jakbyś się poczuł ? Znienawidziłbyś mnie albo co gorsza cierpiał nie rozumiejąc dlaczego to nie możesz być ty, złoszcząc się na cały świat nie zauważając jak miłość twojego życia przebiega ci koło nosa, bo ty zajmowałbyś się wybiciem mi GO z głowy. Uwierz mi wolałabym żebyś to był ty, tak było by prościej, ale sam fakt że tu jesteśmy nie jest prosty, więc reszta też raczej nigdy nie będzie. Teraz rozumiesz ?
Zrozumiał, nie sprawiło to jednakże że poczuł się lepiej. Kątem oka zauważył że drżą jej palce, przyciągną ją więc do siebie i otoczył ramieniem. Czuł jak jego bluza robi się mokra od jej łez, choć  nic innego nie wskazywało by na to że płacze, najmniejszy dźwięk. Zrozumiał również coś jeszcze, mając zaledwie 18 lat wiedziała o bólu i samotności więcej, niż nie jeden dorosły człowiek. Tak na prawdę nie znał jej historii, wiedział że porwano ją ze szpitala ale dlaczego tam się znalazła,jak to się stało, że to ona była pierwszym celem i jakie było jej życie kiedy była jeszcze wolna ?"

czwartek, 26 czerwca 2014

Jak jedna chwila, minęło nas szczęście.

Zastanawiam się jak łatwo z burzy w naszym sercu może się pojawić pustynia. Tak się właśnie teraz czuje jak pustynia  która w ostatnich grzmotach i piorunach oddała całe swoje uczucia. Po tylu razach ZAAKCEPTOWAŁAM jedną ważną rzecz, że może mnie na prawdę nie da się kochać. I choć w tyle oczu ciągle czają się łzy, to jedyne co potrafię z siebie wykrzesać  to smutny uśmiech na twarzy. Mówią że człowiek nigdy nie jest przegrany póki walczy, ale co jeśli ktoś walczy o coś co być może nigdy nie miało prawa istnieć.  
8 miesięcy znajomości, nadzieje, marzenia, plany, próba otworzenia, zawiedzione oczekiwania, brak bezpieczeństwa, a mimo to jedyną osobę jaką za to winie jestem JA. Może to właśnie mi pomaga to że wiem że ON się nie zmieni, nie wyleczy mi serca zniszczonego już jako niemowlę.
To jedna z niewielu chwil kiedy tak naprawdę JĄ nienawidziłam za to że odebrała mi  część mnie, część miłości, którą NIKT nie zapełni.
Często myślę nad tym czy na świecie jest ktoś, kto będzie potrafił mnie poskładać jak zepsutą zabawkę, starając się pominąć jak najmniej części układanki.





"-Zobaczysz czas leczy rany.
-Owszem, ale pozostawia blizny a te czasem bolą jeszcze bardziej."






OGŁOSZENIA PARAFIALNE !!!!
POSZUKUJE KOGOŚ DO  PRZEROBIENIA WYGLĄDU BLOGA, CHĘTNI DO POMOCY PISAĆ W KOMENTARZU.;)

sobota, 19 kwietnia 2014

Sen o przyszłości.

Zawsze zastanawiało mnie po co są sny. Czy są tylko zwykłym zapełnieniem naszej duszy, a może przedstawiają nam nasze najskrytsze żądze i lęki. Źle się czuje kiedy w śnie Ktoś łapie mnie za rękę kiedy w rzeczywistości nawet nie gadamy. W mojej głowie tworzy się nie przyjemne zamieszanie które rodzi wiele niepotrzebnych wątpliwości i marzeń. Najgorsze jest kiedy sobie pozwalam na wymyślanie różnych historii co by było gdyby, a w rzeczywistości jest już ktoś z kim chciałam.... chce coś stworzyć. Nie wiem czy wpływ na moje sny ma fakt że się z nim pokłóciłam czy że pisałam z Ktosiem i to dosyć tak normalnie pierwszy raz od 2-3 lat. To nie dobrze gdy wspomnienia wracają, bardzo nie dobrze.
Potrzebuje jedynie jasnej sytuacji, nie chce już po drodze chwilowych związków. Chce  móc dzielić swoje smutki i radości z osobą z którą spędzę część lub całe swoje życie, a świadomość że nie mogę mieć takiej pewności, bo moje serce również nie potrafi się jasno określić nie pomaga ani trochę.




"-Co się stało ? - Zapytał ją, siadając obok niej na trawię.
-Nic.
-Nie uśmiechasz się od trzech miesięcy coś musiało się stać. -Jakby na rozparzenie podniosła na niego oczy i uniosła kąciki ust był to jednak najsmutniejszy uśmiech jaki w życiu u niej widział. Oparła się o niego głową, miętosząc w dłoni niewielki bukiet lawendy.
-Pomyśl  co stało się trzy miesiące temu.
Długo myślał nie mógł jednak na nic wpaść, nagle jednak coś mu zaświtało. No tak On od trzech miesięcy jest w związku.
-Czegoś nie rozumiem przecież sama ich ze sobą połączyłaś, przekonałaś ją do niego i w ogóle.
-Zależy mu na niej, co oznacza że może mu dać szczęście to wystarczający powód.
-Czy on wie co dla niego zrobiłaś ?
-Zapomniałeś że nienawidzi mnie od trzech lat  ?
- Nasunęło mu  się jednak jeszcze jedno pytanie. - Dlaczego tak bardzo ci na nim  zależy ?
-Widzisz większość dziewczyn wyobraża sobie swój pierwszy pocałunek z ukochaną osobą i u większości tak to wygląda. U mnie to była zwykła gra właśnie z nim, ale mimo to sprawił że ten pierwszy raz był wyjątkowy odtąd  gdy tylko pomyśle o całowaniu kojarzy mi się to z nim i z jego szerokim uśmiechem.  Wiesz całując mnie robił to tak jakby mu naprawdę zależało i tym sposobem nie żałuje że zrobiłam to w ten a nie inny sposób.
-Więc chodziło tylko o całowanie ?
-Nie, chodziło o to jak na mnie patrzył,o ten uśmiech,o to że nigdy nikomu nic nie próbował udowadniać po prostu był sobą.
Nie pytał już o nic. Siedzieli tak długi jeszcze czas. Zastanawiał się czy gdyby wiedziała że on nienawidzi jej przez niego, czy nadal siedziałaby tu z nim i potrafiła mu mówić o wszystkim.Cisze przerywało jej ciche pociąganie nosem. Wiedział że płacze i wiedział że od tej pory zapach lawendy będzie mu się kojarzył z łzami i wyrzutami sumienia."

środa, 16 kwietnia 2014

Tak pusto w środku i nie ma nic.

Nie lubię, kiedy mam zbyt wiele czasu na rozmyślania.  Wtedy gdy wydaje mi się że wszystko jest jakieś takie szare i bezbarwne. To dziwne prowadzić rozmowy w swojej głowie. Dziwne i męczące zarazem,bo moja własna podświadomość pokazuje mi gdzie moje miejsce, że nie należy się wychylać. 
Nie jestem  super mądra, czasem wydaje mi się że w ogóle nie jestem.
      Nie jestem zabawna, co najwyżej sarkastyczna.
            Nie jestem piękna, patrzę w to lustro i nie widzę nic co mogłoby się komuś spodobać.
                 Jestem leniwa.
                       Jestem przeciętna.
                             Jestem rozbita w drobny mak.
               





"-Czego się boisz?
'Że zostanę sama, że  ludzie mnie ocenią, że  nie  mam już żadnych nadziei na przyszłość, że umrę i nikogo to nie obejdzie, że pochodzenie ma duże znaczenie, że nie dożyje 20, że popełnię samobójstwo, że mama zauważy blizny, że mnie nie zrozumie, że nikt mnie nigdy nie pokocha, że umrę sama jak palec, że ludzie mnie znienawidzą, że jestem nikim, że nie znajdę pracy, że nie uda mi się utrzymać rodziny, że zakocham się w kimś tak na amen, że ktoś mnie zrani, że umrze ktoś z moich najbliższych, że nikt nie będzie o mnie pamiętał po śmierci, że doprowadzę do czyjeś śmierci.....'
-Boje się ciemności."





niedziela, 30 marca 2014

Rachunek sumienia

Myślę że najgorszą dla mnie rzeczą jest przyznać że coś mogłam spieprzyć, że to nie tylko świat jest zły ale i moje błędy.
Pierwszą sprawą i najgorszą jest zerwanie z Kacprem.
Kochałam tego człowieka całym sobą i co najważniejsze on mnie kochał mimo że często byłam paskudna dla niego. Wywoływał na mojej twarzy uśmiech i ciepło w sercu. Kiedy go widziałam mogłam patrzeć godzinami. Nadal mi to zostało. Zamiast ciepłej przystani jego ramion wybrałam uczucie które oprócz smutku i bólu nic mi nie przyniosło... Źle wybrałam, ale on zasługiwał również na coś więcej niż ukrywanie się i wyciąganie mnie z dołka z którego sadystycznie nie chciałam wyjść. Nie zdołał mnie uratować i obawiam się że ja mu również nie pomogłam, a tylko pchnęłam tam gdzie nie trzeba.. Przepraszam Cię z całego serca.

Drugą sprawą jest że napisałam w tedy do Wery.
Nigdy nie powinnam jej poznać. Być może wy byście byli razem, a my potrafilibyśmy wciąż ze sobą gadać. W gruncie rzeczy rozstalibyście się co jest praktycznie pewne, bo parę razy ją od tego nawet odwiodłam ale jednak  prościej ci winę było zrzucić na mnie. Nie ważne nie powinnam w tedy pisać. Przepraszam.

Trzecia sprawa kiedy pozwoliłam Maćkowi przyjechać.
Gdyby nie to ciągle może odzywałabym się z chłopakami. Nie myślałam że on przywiezie swoich znajomych, ale ughh naprawdę żałowałam, a was...ciebie nie dało się ubłagać. Może tak miało być w końcu zawsze dochodziło do kłótni w tedy jednak bolało, teraz też trochę ale mniej. Przepraszam was.

Jest ich wiele innych ale tych żałuje najbardziej, bo zabrały mi przyjaciół.


niedziela, 16 marca 2014

Potwory.

A co jeśli to wszystko jest kwestią przypadku ?
Co jeśli nie każdy z nas powinien żyć ?
Co jeśli nie każdy z nas zda szkołę, spotka miłość swojego życia, znajdzie prace, założy rodzinę, zestarzeje?
Co jeśli skończymy na cmentarzu samobójców, alkoholików, narkomanów lub po prostu ludzi którym od początku miało nie wyjść ?
Co jeśli osoby które wśród  ludzi  śmieją się najgłośniej, w głowie myślą nad kolejnymi chorobami, używkami, rzeczami które mogły by go zabić?
Co jeśli tak naprawdę od początku jesteśmy skazani na bolesną śmierć?
Co jeśli  karzą nam żyć gdy inni umierają ?
Co jeśli zło rodzi zło ?
Co jeśli nie jesteśmy inni, a tacy sami ?
Co jeśli to wszystko jest chorą grą z obstawionymi wynikami?
Co jeśli tak naprawdę nie mamy nic bo przecież czy jest coś czego nam nie mogą zabrać ?
Co jeśli nie ma nas, nie ma ja, nie ma wy, nie ma nic ?
Co jeśli już jutro może nie być ani ciebie, ani mnie ?
Co jeśli potwory to tak na  prawdę my?





piątek, 14 lutego 2014

I jakoś tak ciężej o wartość chwil nam się oddycha.

Ostatnio dużo rozmyślam i co raz bardziej głupie się w tym co robię. Miotam się ze swoimi uczuciami bo na tobie nie mogę ich wyładować. Najgorsze jest to że coraz bardziej uświadamiam sobie że jestem słaba i w tej mojej słabości widzę że nie dam rady, bo jestem tchórzem. Jak myślę o tej szkole, nauce, wymaganiach i wszystkim to jakoś mam tak dość. Tak się cieszyłam  że dostałam się do tego liceum tym czasem teraz czuje się że   nie dam rady że to nie dla mnie. Że to całe życie nie jest dla mnie. 
Jestem SŁABA. Jestem TCHÓRZEM. Jestem z  tym SAMA.
Nawet kiedy mama jest koło mnie to jakoś tak o tym myślę, że ją przecież zawiodę bo jej kochana córeczka nie będzie najlepsza i nigdy  nie będzie. W sumie tylko ona mnie tak jakoś hamuje, myśl że nie poradziłaby sobie beze mnie . Nie zrozumiałaby, obwiniałaby siebie, gdy tak naprawdę problem tkwi we mnie. Od zawsze tam był i chyba nigdy nie zniknie. To jak rak tylko psychiki która rozwija się we mnie i niszczy coraz bardziej, a lekarstwa brak.
Tak po prostu jest mi źle, jest mi źle bo przecież nie jest dobrze.

niedziela, 9 lutego 2014

Jesteś moim życiem, tlenem i śmiercią.

Zarąbista nocka z zarąbistymi ludźmi. Tyle śmiechu i zabawy, a jednak jedną wiadomością wszystko zniszczyłeś.A ja jestem już po prostu zmęczona tym jakie reakcje u mnie wywołujesz.  To że zamulam,nie potrafię się często szczerze przy tobie śmiać, nie potrafię nawet udawać że czuje się szczęśliwa. Przecież wiem że to chore bym reagowała na każde twoje słowo i dotyk, mimo że wiem że pewnie znowu jest inna. Dziś jednak w nocy wreszcie powiedziałam Ś. prawdę, powiedziała mi bym to olała. Jak jednak olać kogoś kto samą obecnością sprawia że  masz ochotę oddać mu całe swoje szczęście i powietrze którym oddychasz.Obawiam się że niestety zaprzedałam ci swoją dusze i ciało, bo gdy tylko ktoś mnie przytula w taki sposób jak ty na 18 czuje twoje ciało nikogo innego, a w mojej głowie pojawia się twoja twarz i ten kojący głos którym mnie tak czule uspokajałeś. Mam nadzieje że to minie, że znowu z tłumie w sobie te uczucia, inaczej czarno widzę te nasze wspólne spotkania. Zastanawia mnie tylko fakt czy ty wiesz jak reaguje na ciebie i czy to by coś zmieniło gdybyś się dowiedział?










poniedziałek, 20 stycznia 2014

I'm your toy.

To  zabawne jak potrafi nas zniszczyć jedna osoba, jeden moment, parę gestów.
Myślę ciągle i w głowie odtwarzam  te chwile za każdym razem przypominając sobie więcej, co nie pomaga. Nie potrafię się skupić na niczym innym, a świadomość że dla ciebie to pewnie znowu zabawa powoduje ból głowy. W sumie mam też ochotę wymiotować  bo zdaje sobie sprawę że zrobiłabym dla ciebie wszystko mimo tego że znowu mnie ranisz. To zabawne jak bardzo potrzebuje twoich ramion, bo wydaje mi się że pasuję do nich jak nikt. Jak ciągle pamiętam gdy mówisz "moje maleństwo", "moje biedactwo" i "Naciu nie płacz" i cały czas ocierasz moje łzy. CZUŁAM SIĘ BEZPIECZNIE. Jak nigdy dotąd bo chyba ciągle jesteś dla mnie wszystkim choć minął rok i choć złamałeś mi serce już nie pierwszy raz



Oddaje ci się cała dedykując ci każde me tchnienie
Bo oprócz ciebie nic dla mnie już nie istnieje.


piątek, 10 stycznia 2014

Nie mogę myśleć, nie mogę oddychać, nie mogę żyć.

Nie lubię tych dni kiedy czuje zbyt wiele. Kiedy łzy są gdzieś na krawędzi powiek, ale nie mogą wypłynąć. Kiedy w klatce piersiowej czuje ogromny uścisk. Kiedy tylko czekam na atak. Na brak jednego oddechu, potem drugiego, trzeciego tak do końca. Kiedy dłonie  spięte czekają na mrowienie kiedy zabraknie im tlenu we krwi. Nie lubię tych dni kiedy wystarczy że spojrzę na nadgarstek by wyobrazić tam sobie dużą ranę z której cieknie krew aż do ostatniej kropli. Kiedy marze tylko o tym aby mama mnie objęła. Kiedy chce ją zawołać i powiedzieć" mamusiu pomóż mi,pomóż mi bo chce umrzeć i nie wiem po co żyć". Kiedy boli to że nie mogę tego zrobić, bo nikt nie zrozumie że we mnie jest zło i smutek który rośnie rozrywa mnie swoimi gałęziami. Kiedy wiem że  tak naprawdę nie chce umrzeć, a tylko otrzeć się o śmierć by przez chwile ludzie widzieli, ze po tej silnej dziewczynce nie ma śladu. I wiecie nie lubię tych dni takich jak dziś w których nie mogę zrobić  nic by cokolwiek zmienić. Kiedy modlitwy nie pomogą, wiesz że zadawanie sobie fizycznego bólu również. Kiedy wiem że nie zmieni się nic. Kiedy wiem że zawsze będę już tym który do powiedzenia nie ma tu nic.

Boje się. Chce. Pragnę. Proszę.

Chora. 
Cały przyszły dzień mam siedzieć w domu. Ale co gorsza znowu czuje ten strach. Boje się o oceny które lecą gwałtownie w dół a nie obecności  nie pomagają. Boje się o to co znowu robi mój tata. Powtarza się przygoda z wujkiem i alkoholem. Boję się o to że pojawił się ktoś kogo zaczynam bardzo lubić i kto daje mi mnóstwo szczęścia, ale w każdej chwili może odejść. Jak każdy zresztą. Nie chce czuć strachu chce żeby się ułożyło. Chce żeby był spokój, nie muszą być fajerwerki wystarczy cisza i klimat umiarkowanie spokojny w moim życiu.


P.S: Ostatnio dużo czytam opowiadań na temat TVD znacie może jakieś ciekawe  ?


środa, 1 stycznia 2014

I żyć po prostu nawet jeśli nie wiesz jak oddychać.


Nowy rok, ze starymi myślami i problemami. 
Ale przecież nie jest źle.
Radze sobie i są ludzie którym zależy na tym żebym sobie radziła i to pomaga. 


Teraz tylko spotkać kogoś, zakochać się i żyć długo i szczęśliwie. 
Przecież to takie proste prawda ? Takie proste...