piątek, 14 lutego 2014

I jakoś tak ciężej o wartość chwil nam się oddycha.

Ostatnio dużo rozmyślam i co raz bardziej głupie się w tym co robię. Miotam się ze swoimi uczuciami bo na tobie nie mogę ich wyładować. Najgorsze jest to że coraz bardziej uświadamiam sobie że jestem słaba i w tej mojej słabości widzę że nie dam rady, bo jestem tchórzem. Jak myślę o tej szkole, nauce, wymaganiach i wszystkim to jakoś mam tak dość. Tak się cieszyłam  że dostałam się do tego liceum tym czasem teraz czuje się że   nie dam rady że to nie dla mnie. Że to całe życie nie jest dla mnie. 
Jestem SŁABA. Jestem TCHÓRZEM. Jestem z  tym SAMA.
Nawet kiedy mama jest koło mnie to jakoś tak o tym myślę, że ją przecież zawiodę bo jej kochana córeczka nie będzie najlepsza i nigdy  nie będzie. W sumie tylko ona mnie tak jakoś hamuje, myśl że nie poradziłaby sobie beze mnie . Nie zrozumiałaby, obwiniałaby siebie, gdy tak naprawdę problem tkwi we mnie. Od zawsze tam był i chyba nigdy nie zniknie. To jak rak tylko psychiki która rozwija się we mnie i niszczy coraz bardziej, a lekarstwa brak.
Tak po prostu jest mi źle, jest mi źle bo przecież nie jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz