Cześć..Tu tylko ja. Uprzedzam jestem wstawiona. Ba może pijana, pewnie zrobię tu milion błędów których nie będzie mi się chciało poprawiać ale obiecuje że kiedyś je poprawie.. Ale dziś się czuje tak źle jak tylko może się czuć osoba która w siebie nie wierzy, która się samo okaleczała, która się nienawidzi,którą zostawiono, która była gotowa(jest) się zabić. Jestem tu dziś naga, oddarta z szczęścia, sztucznej maski nakładanej co dziennie, składająca się jedynie z samych blizn i z nie do gojonych ran. Nie potrafię spojrzeć sobie w oczy i wybaczyć tego jak bardzo użalam się nad sobą, jak bardzo jestem słaba. Nie umiem się podnieść ciągle tkwię w tym dole i kiedy już myślę że się podniosłam że mogę jednak coś zmienić coś w swoim życiu i życiu innych poddaje się lub ktoś skopuje mnie na sam dół poza granice.Mam dość wyobrażania sobie własnej śmierci, mam dość tego poczucia że chce umrzeć.Chce trafić w jakąś pieprzoną komedie romantyczną w której po tej pieprzonej burzy pojawi się książę na białym koniu bo ja już sobie nie radze po prostu przegrałam z własną wolą.
