Jestem SŁABA. Jestem TCHÓRZEM. Jestem z tym SAMA.
Nawet kiedy mama jest koło mnie to jakoś tak o tym myślę, że ją przecież zawiodę bo jej kochana córeczka nie będzie najlepsza i nigdy nie będzie. W sumie tylko ona mnie tak jakoś hamuje, myśl że nie poradziłaby sobie beze mnie . Nie zrozumiałaby, obwiniałaby siebie, gdy tak naprawdę problem tkwi we mnie. Od zawsze tam był i chyba nigdy nie zniknie. To jak rak tylko psychiki która rozwija się we mnie i niszczy coraz bardziej, a lekarstwa brak.
Tak po prostu jest mi źle, jest mi źle bo przecież nie jest dobrze.


