Zadziwiające jak krucha jest ludzka natura i jak bardzo drobne gesty mają na nas wpływ. Taka jest prawda że kiedy człowiek jest szczęśliwy staje się słabszy. Niby jest dobrze ON mnie kocha, ON mnie akceptuje, ON mnie pożąda, a jednak ja ciągle nie mogę pokochać siebie. Chce coś ze sobą zrobić i robię ale nie regularnie więc efektów brak. Poza tym czuje jakbym z każdym pocałunkiem, każdą rozmową zakochiwała się w nim co raz bardziej, tak bardzo że aż ta miłość sprawia ból . Tak jakby przepełniała serce i wylewała się przez nie do końca zagojone rany rozrywając je. Na początku kiedy wypływa powoduje przyjemne mrowienie ale kiedy tylko dociera do mózgu podlewa ziarna niepewności, strachu, gniewu i nienawiści które powolutku kiełkują i splatają się ze sobą w jeden gruby konar który gałęziami wbija się boleśnie w myśli i podświadomość powodując koszmary w śnie i na jawie. I choć ON ścina je czasami to one ciągle odrastają jakby silniejsze, bardziej natarczywe, groźniejsze ...
wtorek, 3 marca 2015
środa, 14 stycznia 2015
Rycerz bez serca.
Ile razy pisałam już że sobie nie radze?? A ile razy o tym pomyślałam. Od przeklętego nowego roku tkwię w jakiejś próżni chce płakać, krzyczeć a jedyne na co mnie stać to milczenie i sztuczny uśmiech. Niby gdzieś tam na skraju duszy czuje cały ten smutek, ostatnie wydarzenia, gorzkie słowa i ciepłe uczucia do Niego, ale nie potrafię ich wydobyć. Duszę się. On chce mnie przytulać, całować a ja nie potrafię myśleć o niczym innym jak o przyszłości, o tym że i tak nie będziemy razem, o tym czy zdam maturę, o tym czy dostane się na studia, o tym czy depresja w końcu mnie pochłonie całą i najprościej się poddam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)