czwartek, 26 czerwca 2014

Jak jedna chwila, minęło nas szczęście.

Zastanawiam się jak łatwo z burzy w naszym sercu może się pojawić pustynia. Tak się właśnie teraz czuje jak pustynia  która w ostatnich grzmotach i piorunach oddała całe swoje uczucia. Po tylu razach ZAAKCEPTOWAŁAM jedną ważną rzecz, że może mnie na prawdę nie da się kochać. I choć w tyle oczu ciągle czają się łzy, to jedyne co potrafię z siebie wykrzesać  to smutny uśmiech na twarzy. Mówią że człowiek nigdy nie jest przegrany póki walczy, ale co jeśli ktoś walczy o coś co być może nigdy nie miało prawa istnieć.  
8 miesięcy znajomości, nadzieje, marzenia, plany, próba otworzenia, zawiedzione oczekiwania, brak bezpieczeństwa, a mimo to jedyną osobę jaką za to winie jestem JA. Może to właśnie mi pomaga to że wiem że ON się nie zmieni, nie wyleczy mi serca zniszczonego już jako niemowlę.
To jedna z niewielu chwil kiedy tak naprawdę JĄ nienawidziłam za to że odebrała mi  część mnie, część miłości, którą NIKT nie zapełni.
Często myślę nad tym czy na świecie jest ktoś, kto będzie potrafił mnie poskładać jak zepsutą zabawkę, starając się pominąć jak najmniej części układanki.





"-Zobaczysz czas leczy rany.
-Owszem, ale pozostawia blizny a te czasem bolą jeszcze bardziej."






OGŁOSZENIA PARAFIALNE !!!!
POSZUKUJE KOGOŚ DO  PRZEROBIENIA WYGLĄDU BLOGA, CHĘTNI DO POMOCY PISAĆ W KOMENTARZU.;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz