Mam ochotę krzyczeć.
Krzyczeć na słońce za to że się chowa za chmurami.
Krzyczeć na łóżko że nie potrafi mnie uśpić.
Krzyczeć na sny że nie dają odpocząć.
Krzyczeć na drogi z dziurami.
Krzyczeć na brzuch bo boli.
Krzyczeć na oczy bo przeciekają wodą.
Krzyczeć na ciebie bo ta gra tak bardzo cię bawi
Krzyczeć na siebie za to że boje się na ciebie nawet obrazić.
Chciałabym ci powiedzieć że to nie jest przyjemne, że najpierw jest ok a za chwile nie istnieje. Chciałabym ci powiedzieć, że albo traktujesz mnie jak przyjaciółkę i tylko tak albo nie bawisz się w takie bzdurne zabawy. Czuje jak by ta znajomość od początku polegała na przekupywaniu. Myślałam że jest inaczej kiedy powiedziałeś, że możesz przyjechać kiedy tylko powiem, rozumiem jednak już że to raczej obietnica rzucona na wiatr. Najgorsze jest jednak to że nawet jakbym ci to powiedziała, ty byś wyjechał ze swoim "spierdalaj, wal się" i strzelił focha. W końcu i tak to ja bym przepraszała i cierpiała. Nienawidzę siebie za to że jestem w stosunku do ciebie taka łatwa, wybaczam ci wszystko i przejmuje się wszystkim co mówisz. Wiem że to głupie. Chciałabym ci jednak móc powiedzieć o wszystkim, wiem jednak że nie będzie tak nigdy. Zawsze będzie ktoś inny, ktoś ważniejszy i nie ważne czy będziesz go znał miesiąc, rok lub dzień. Zawsze to nie będę ja. Mnie w końcu w tedy nawet nie ma.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz