piątek, 20 grudnia 2013

Z mostu i w dół i z odebranymi nadziejami.

Tak dziwnie i nie świątecznie.
Dziś tradycyjnie wigilia klasowa.
Udawanie przez 4 godziny i składanie życzeń o tym marzyłam. Nie ma to jak usłyszeć od około 34 osób jaką to jest się pozytywną i uśmiechniętą osobą. Miałam ochotę się roześmiać im w twarz na szczęście tego nie zrobiłam.


"N:-Obawiam się że musimy spędzić przerwę świąteczną  nad matematyką.
A:- Nie trzeba, będę chodził do byłej nauczycielki.
N:-Oh to cudownie.
(wcale nie, w ogóle się nie ciesze.)
A:Ale jeszcze nie wiadomo, nie ciesz się tak.
N:-Spoko (oj uwierz mi to dopiero mnie ucieszyło.)"


Jedyny moment w którym mogę z tobą spędzać czas i ty myślisz że ciesze się że mi to odbierasz. Ta bardzo się ciesze skacze z radości najchętniej z mostu do wody i w  dół by już nigdy więcej nic nie czuć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz